'To co Ty jesz?'
Jedną z poważnych zmian, jakie musiałam wprowadzić w związku z Władkiem, jest dieta. Zawsze wydawało mi się, że to co jemy nie ma aż takiego wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie. A ma ogromne. W 'zdrowieniu' jest to podstawa. A przy raczysku szczególnie. Wspomniałam kiedyś, że tego nie zlecił mi lekarz. Niestety polscy specjaliści są zacofani, i ich myślenie opiera się tylko na tym, że nie ma rady na to byś szybciej wyzdrowiał, i że nie musisz tak cierpieć przy każdym cyklu. Najlepiej jakbym łykała same tabletki, chodziła do McDonalda, i zjadała słodycze by Władek miał co przekąsić. Przecież dieta nie ma żadnego związku, jak oni twierdzą. Żadnych ziół, czy preparatów wspomagających odporność. Bo to przecież wejdzie w reakcje z chemią!!! Nie rozumiem tego. Jak czasami czytam szpitalne regulaminy, to się śmieje z mamą że łamiemy większość podpunktów. Rebelka, co? Najlepsze jest to, że oni widzą efekty, i są często aż zaskoczeni. Ale w życiu się nie przyznają, że to może dzięki leczeniu niekonwencjonalnym? Ich duma na to nie pozwala. Przepraszam, nie zrozumcie mnie źle, spotkałam się z lekarzami po których widać że to co robią, wynika z pasji. To nie jest tak że nienawidzę wszystkich lekarzy w Polsce! Ja po prostu nienawidzę tego że są ślepi na inne działania, oraz że nie próbują się dokszatałcać, o innych sposobach leczenia. Mam wrażenie że nie dociera do nich że można złagodzić ten cały ból! Nie faszerować się lekami przeciwbólowymi, tylko wspomóc się naturą! Wiecie ile ja łykam? Moja mama robi zakupy w sklepie zielarskim i w internecie za ok. 2 tysięcy miesięcznie Mam zapełnione dwa kieliszki w lekach, trzy razy dziennie, do tego dochodzą co najmniej 3 szklanki różnych preparatów wspomagających odporność. Źle to nazwałam. Nie są to wstrętne chemiczne tabletki, tylko suplementy. Do tego dochodzą jeszcze różne maści oraz kropelki. Czasem brakuje mi dnia. Jeżeli sobie dobrze nie rozplanuję czasu, siedzę i łykam do późnej godziny. Muszę wszystko zażywać w miarę powoli, o poszczególnych porach dnia. A co do diety? Buntowałam się strasznie. To nie jest tak, że tak od razu mi wszystko smakowało. Nie wyobrażałam sobie życia bez słodyczy, i innych niedopuszczalnych obecnie rzeczy. Smaki się zmieniają, można zrobić na prawdę świetne rzeczy, tyle że się trzeba napracować. Moja mama tyle czasu spędza w kuchni, że sobie nie wyobrażacie. Staram się jej pomagać, ale ona zawsze musi dodać swoje i nie pozwoli mi zrobić czegoś sama, tylko zawsze połowę zrobi za mnie. No to czego nie jem? Wszystkiego co by mogło pomóc urosnąć Władkowi. Głodzę go na śmierć.
Moja dieta jest:
- bezglutenowa
- bezmięsna
- bezcukrowa
- bezmleczna
Gdy o tym wspominam, najczęściej pojawia się to irytujące pytanie: 'To co Ty właściwie jesz?' Ludzie nie wyobrażają sobie życia szczególnie bez mięsa i słodyczy. Moje posiłki składają się głównie z warzyw, kasz, makaronu (ale tylko na ciemnej mące lub ryżowego), czasem ryb. Od czasu do czasu dodajemy ser mozarella, bo to zawsze zdrowiej niż żółty który zakwsza organizm. Zakwaszony jak kiszony ogórek, byłby świetnym domkiem dla Władka. Często robimy sos czosnkowy, różne kremy z warzyw. Inspiracje, dosyć często, moja mama czerpie z Jadłonomi. Wejdźcie na Jej stronę, ta Pani nawet wydała książkę. To stamtąd bierzemy przepis na bulion warzywny, i zupy wychodzą pyszne. Nietłuste, i zdrowie! Nigdy nie robiłyśmy zup na mięsie.
Mięso to morderca warzyw! Zupa traci wtedy wszystkie składniki odżywcze i jest po prostu tłusta. Moje koleżanki wiedzą o o tym czego nie jem, i nie jedzą przy mnie żadnych słodyczy, lub pytają czy coś lubię, by jakby co tego nie jeść w mojej obecności. Robią to, by mi nie zrobić przykrości. Kiedyś przyniosły mi buraki i marchewki! Zazwyczaj gdy się przychodzi do kogoś w odwiedziny, to się przynosi czekoladę, prawda? Nie w moim przypadku. Mi przyniosły buraki. Dosłownie. W paczkach od prezentów. To dlatego że piję sok z buraka, na podniesienie hemoglobinki. Przez pewien czas przynosiły mi wielkie paczki chrupków kukurydzianych. Robiły to tak często, że już nie mogę na nie patrzeć. Sytuacja zmusza do wielu poświęceń. Jeżeli chodzi o zdrowie, jestem w stanie znieść wszystko. Ono jest najważniejsze, chociaż kiedyś wydawało mi się kompletnie obojętne. To nie było tak że obżerałam się fastfoodami, czy tylko siedziałam bez ruchu. W moim domu bardzo rzadko jadało się mięso. Moja mama wcale go nie je, nie licząc ryb. Tata jest mięsożerny, ale często zjada to co my. Bardzo rzadko chorowałam, nie miałam żadnej opuszczonej godziny w podstawówce! Przyzwyczaiłam się że jestem zdrowa, że tak będzie zawsze i już. Ale jak widać nie. Nie wiadomo skąd to się wzięło. Może przez to że szybko dojrzałam? Dostałam wcześnie miesiączki, zawsze byłam wyższa od koleżanek. Dobra, nieważne! Obiecałam sobie że nie będę rozpamiętywać dlaczego akurat ja, i jaka jestem biedna. Pfu, zła Paulina! Koniec użalania się. To tak w skrócie o tym co jem. Macie jakieś pytanie? Zostawcie ślad po sobie, w postaci komentarza. A teraz update: BRWI I RZĘSY SIĘ TRZYMAJĄ A JUŻ TYDZIEŃ OD CHEMII!!! Całuski od Prawdziwej Hazel.
Mięso to morderca warzyw! Zupa traci wtedy wszystkie składniki odżywcze i jest po prostu tłusta. Moje koleżanki wiedzą o o tym czego nie jem, i nie jedzą przy mnie żadnych słodyczy, lub pytają czy coś lubię, by jakby co tego nie jeść w mojej obecności. Robią to, by mi nie zrobić przykrości. Kiedyś przyniosły mi buraki i marchewki! Zazwyczaj gdy się przychodzi do kogoś w odwiedziny, to się przynosi czekoladę, prawda? Nie w moim przypadku. Mi przyniosły buraki. Dosłownie. W paczkach od prezentów. To dlatego że piję sok z buraka, na podniesienie hemoglobinki. Przez pewien czas przynosiły mi wielkie paczki chrupków kukurydzianych. Robiły to tak często, że już nie mogę na nie patrzeć. Sytuacja zmusza do wielu poświęceń. Jeżeli chodzi o zdrowie, jestem w stanie znieść wszystko. Ono jest najważniejsze, chociaż kiedyś wydawało mi się kompletnie obojętne. To nie było tak że obżerałam się fastfoodami, czy tylko siedziałam bez ruchu. W moim domu bardzo rzadko jadało się mięso. Moja mama wcale go nie je, nie licząc ryb. Tata jest mięsożerny, ale często zjada to co my. Bardzo rzadko chorowałam, nie miałam żadnej opuszczonej godziny w podstawówce! Przyzwyczaiłam się że jestem zdrowa, że tak będzie zawsze i już. Ale jak widać nie. Nie wiadomo skąd to się wzięło. Może przez to że szybko dojrzałam? Dostałam wcześnie miesiączki, zawsze byłam wyższa od koleżanek. Dobra, nieważne! Obiecałam sobie że nie będę rozpamiętywać dlaczego akurat ja, i jaka jestem biedna. Pfu, zła Paulina! Koniec użalania się. To tak w skrócie o tym co jem. Macie jakieś pytanie? Zostawcie ślad po sobie, w postaci komentarza. A teraz update: BRWI I RZĘSY SIĘ TRZYMAJĄ A JUŻ TYDZIEŃ OD CHEMII!!! Całuski od Prawdziwej Hazel.


Warzywa i owoce zawsze są kojarzone ze zdrowiem, więc im ich więcej jesz tym lepiej dla Ciebie (chyba?). Co do pytania, jak tam witamina C? Czy nadal ją zażywasz i w jakiej postaci? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzyszły w końcu kroplówki z Niemiec. Będę je miała podawane przez tydzień. Gdy nie mam jej podawanej, piję ją w płynnej postaci, Altrnet C firmy Livon. Możliwe że źle napisałam, ale chyba wsytarczy wpisać firmę. Tak, im więcej warzyw i owoców tym lepiej. To mój podstawowy posiłek, piję także przeróżne soki z wyciskarki. Zawsze to jakaś mieszanina soków i warzyw. Są przepyszne, zawsze częstuję nimi koleżanki :)
UsuńZapewne to jest to...
OdpowiedzUsuńhttp://vitallabs.pl/liposomalna_witamina_c_Altrient_Livon_labs.html
To ogromna dawka witaminy C, więc się nie dziwię...że działa....
OdpowiedzUsuńjest obrzydliwa w smaku ale to i tak pikuś :)
UsuńPisałam dzis z Tobą na tt (rainbowpoopey to ja haha)
OdpowiedzUsuńUwielbia sposób w jaki opisujesz tą całą historię. Wierzę,że kiedyś spełnisz swoje marzenie i zostaniesz dziennikarką. To wspaniałe,że podchodzisz do tego wszystkiego pozytywnie. Będę brała z Ciebie przykład
Trzymaj się
Mary x
Woooo podziwiam Cię naprawdę ja bym nie umiała sb poradzić tak db jak ty powodzenia dalej Paulinka :* trzymam kciuki /Ola
OdpowiedzUsuńMasz zupelna racje co do wplywu diety na nasze zdrowie. Sama chcialabym zrezygnowac z miesa i nabialu (ogolnie dieta weganska), no i wiadomo slodyczy ale poki mieszkam z rodzicami jest to niemozliwe:/
OdpowiedzUsuń