Festyn
Festyn się mega udał, jeju. Chodziłam na kolejki, w dodatku za darmo, bo miałam kupony od taty z pracy. Bonusowo jakaś pani chyba mnie polubiła, bo skasowała mi mniej kuponów i wcisnęła w rękę 10 następnych. To ten urok osobisty, co? Chodź to było trochę podejrzane bo koleżanka była zaledwie obok, a i tak skasowała mnie za mniej. Nie czaję własnego szczęścia haha. Okazałam się dobrocią i hojnością i się podzieliłam darowanymi kuponami z koleżankami. Przez wszystkie trzy dni bawiłam się na festynie, od południa po sam wieczór. Zbiórka się odbyła, ja też zbierałam. Nie było to zbyt przyjemne, bo stałam w największym tłoku ludzi, więc byłam z każdej strony osaczona przez stado przechodniów. Chodziłam z tatą, niestety ludzie nie byli zbyt chętni do wrzucania pieniędzy. Sam z siebie mało kto podszedł, a nawet jak mój tata podchodził to olewali. Nie wszyscy, ale większość. Pewnie myśleli że to jacyś naciągacze, albo mało ich to obchodziło. Nawet moja obecność nie przekonywała. Zdarzały się też przykre reakcje, ale ludzie już tacy są i się nie przejęłam. Sama pewnie bym zignorowała taką puszkę, w innej sytuacji. Dopiero jakby ktoś do mnie podszedł to bym coś wrzuciła. Na szczęście po koncercie Bednarka, powiedziano ze sceny że jest zbiórka dla mnie, i inaczej ludzie podeszli do sprawy.Dostałam kartę Vipa!!!!!!! Weszłam sobie normalnie za scenę, spotkałam się z T.Love, ( póki mi nie powiedzieli jaką piosenkę śpiewają, nie wiedziałam kto to, i uznałam że sobie wygoogluję czego do teraz nie zrobiłam oczywiście) i mam zdjęcie z ich wokalistą. Ale najważniejsze, SPOTKAŁAM SIĘ Z BEDNARKIEM. Jeju cała się trzęsłam gdy stanął przedemną, przysięgam. Przytulił mnie dwa razy, i przybił mi żółwika. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie z telefonu, i mam autograf. Następnego dnia była Neonówka. Z nimi też się spotkałam, i mam zdjęcia. Ale niestety nie na telefonie, bo robiła je nauczycielka z mojej szkoły. Szczerze? Trochę gwiazdorzyli, a ten gruby był jakiś ponury, i miał pretensje by te zdjęcia nigdzie nie trafiły. Kazali na siebie czekać, a potem i tak musieliśmy o sobie przypomnieć, bo od razu szli do auta. Ale ich autograf też mam. Mam za sobą bardzo udany weekend. Mama przyznała że ludzie się nawet na mnie nie patrzą, nie zauważają że jestem chora bo tak zdrowo wyglądam. To mnie strasznie cieszy, bo czasem gdy idę do ludzi mam czarne myśli że będą się gapić, ale zaraz przechodzi. Przy przyjaciołach czuję się sobą, taka jak zawsze. Nie jak biedna, chora Paulina, której się za dużo przydarzyło. Nawet moja sąsiadka, największa plotkara osiedla nie wiedziała że jestem chora. To chyba o czymś świadczy, nie? Liczę na komentarze, wtedy przynajmnej wiem że ktośtam to czyta haha

zazdro spotkalas bednarka omg ydftgsdfgxg widze, ze sie balangowaloo, hmm? haha super wpis :} śliczny blog
OdpowiedzUsuńhttp://szarpana.blogspot.com/
Wśród ludzi są potwory, ale są i także przyjaciele. Z czasem z tych potworów też mogą być wyjątkowi ludzie czy nawet przyjaciele, gdy wydarzy im się podobna sytuacja. Grunt to dać im zawsze szansę, pomimo tego "olewania". Człowiek nie rodzi się z charakterem jak to mówią, można go zmienić zawsze przez całe życie.
OdpowiedzUsuńCo do tego czytania - jestem tutaj codziennie, obserwuję Twoje poczynania pisarskie, masz do tego wielki dar - nie zmarnuj go, bo będzie potrzebny na długie lata...
no no widze że się wybawiłaś na pewno :D
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie a jeśli się spodoba to zachęcam do obserwacji : http://bbypattie.blogspot.com/
Pozdrawiam serdecznie. I życzę wielu codziennych radości. I nadal wiernych przyjaciół.
OdpowiedzUsuń